Wykład: - prof. Krzysztof Kula; dn.20.10.16r. - notatka studencka
Pan Profesor jest andrologiem, przedstawicielem poważnej medycznej dziedziny, a dał nam przykład, że ciekawie i z humorem można podejść do najtrudniejszego i najbardziej skomplikowanego problemu, jak choćby ten z tytułu wynikający.
Od pierwszych chwil wykładu - same zaskoczenia. Miał być: Zdrowie człowieka najcenniejszą wartością, a jest: Zróbmy sobie mężczyznę wiecznie młodego. Takie założenie zrobiła sobie EUROPEJSKA ANDROLOGIA (dziedzina zajmująca się mężczyzną, jak ginekologia kobietą), więc, używając sformułowań wykładowcy, do roboty! Najpierw wyłania się teza poparta dotychczasowymi badaniami, potem ustala się cały szereg skomplikowanych badań z użyciem nadzwyczajnych technik i urządzeń, powołuje się odpowiedni zespół szacownych naukowców, określa termin prac i szuka się środków (oj nie małych!), do wykonania tego przedsięwzięcia. Jak już wszystko jest gotowe - naukowcy ruszają do roboty!
Po nie małym czasie okazuje się, że zdrowy i wiecznie młody mężczyzna, to wysportowany i nie gruby... A ja sobie wtedy przypomniałam, jeszcze z mojego dzieciństwa, kiedy nie wiele z tego rozumiałam, jak 'podtatusiowaci' mężczyźni - ojca znajomi powiadali: witaj brzusiu, żegnaj i tak dalej... Była to maksyma, wypisz - wymaluj, jak z tych skomplikowanych badań wynikało :-)
Profesor był całkiem z powyższych wyników naukowych zadowolony i nie zaskoczony, bo jak wspomniał, życie zawodowe nie oszczędzało mu zaskoczeń. Kiedyś zapragnęła otworzyć sobie w jego katedrze przewód doktorski pewna okulistka. Kiedy zapytał, skąd taki pomysł, ona odpowiedziała, że do tej pory, jak przymykała oczy, widziała tyko dwie gałki (oczne), to teraz będzie miała w polu widzenia cztery...! Sala zareagowała, zresztą nie pierwszy raz, gromkim śmiechem :-)
Ale, Panie Profesorze, coś w tym jest. Znam pewien Balsam pod oczy, który świetnie zapobiega, a także leczy zaćmę i jaskrę, ale też ze znakomitym skutkiem mężczyźni swoim kobietom podkradają go wmasowując sobie w miejsca najbliższe ich gałkom, bynajmniej nie ocznym.
Elżbieta Dudek-Nicewiczówna


