Wczasy w Szczawnicy Chęcińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w dniach od 02.06.2021 do 09.06.2021

Wyjazd do Szczawnicy na wczasy był przez nas wyczekiwany od ubiegłego roku. Pandemia krzyżowała nam plany. Zakazy związane z nią dawały do myślenia, czy uda nam się wyjechać razem na wypoczynek w góry do Szczawnicy. Drugiego czerwca spakowani, szczęśliwi i tylko trochę zaniepokojeni ruszyliśmy w drogę ze znanym nam już kierowcą Panem Markiem i rezydentką Panią Izą z Biura Podróży PRIMA TRAVEL Sp. z. o o. z Kielc oraz naszymi organizatorami Zosią i Włodkiem do pięknej Szczawnicy.

Zamieszkaliśmy w pensjonacie „Zofiówka” w wygodnych pokojach dwuosobowych. Kuchnia zapewniała nam trzy posiłki dziennie. Jedzenie było bardzo pyszne, może zbyt duże porcje, ładnie podane i urozmaicone, były też dania regionalne. Dzięki organizatorom każdy dzień był bardzo dokładnie zaplanowany. Już pierwszego dnia po obiedzie zwiedzaliśmy Szczawnicę. Szczawnica jest pięknym uzdrowiskiem położonym na granicy Pienin i Beskidu Sądeckiego w dolinie rzeki Grajcarek i jego ujścia do Dunajca. Zwiedziliśmy Park Górny, Plac Dietla ze słynnym pomnikiem kobiety trzymającej dzban wody. Już pierwszego dnia mogliśmy skosztować wody z sześciu źródeł
w Pijalni Wód Mineralnych. Była to nasza pierwsza kuracja. Woda z każdego źródła zdroju zalecana jest w leczeniu różnych schorzeń. Źródła te nosiły nazwy: najstarsze „Józefina, następnie Stefan, Magdalena, Jan, Helena, Józef” najmłodsze z 1985 r. 
W Parku Górnym stoi pomnik założyciela uzdrowiska Józefa Szalaya. W czasie jego działalności powstawały łazienki zdrojowe, wille, pensjonaty, parki z ciekawymi okazami drzew i krzewów,a źródła wód miały architektoniczną oprawę. J. Szalay zadbał o uzdrowiska, turystykę górską orazo spływ Przełomem Dunajca, który cieszy się do dziś jako atrakcja na skalę światową. Po drugiej wojnie uzdrowisko przeszło na własność skarbu państwa. Leczy się tu choroby układu oddechowego, alergię, astmę, choroby układu ruchu. Codziennie mogliśmy korzystać z dobrodziejstw wód zdrojowych. Bardzo ciekawym dniem było Święto Bożego Ciała. Uczestniczyliśmy w procesji z góralską oprawą. Miejscowa ludność starsi i młodzi w pięknych regionalnych strojach, małe dziewczynki sypały kwiaty a chłopcy pobrzękiwali dzwoneczkami, całości dopełniała góralska orkiestra. Następnego dnia naszym autokarem wyruszyliśmy do przystani flisaków w Sromowcach Wyżnych - Kąty na spływ Dunajcem. Tratwami zbudowanymi z 5 czółen o dł. 5,75 m każde i szer. 0,45 m ,z 2 flisakami opowiadającymi różne anegdoty i legendy po 12 osób na tratwie ruszyliśmy na spływ słynnym, przepięknym Przełomem Dunajca. Trasa naszego spływu wynosiła 18,5 km , którą pokonaliśmy w czasie ponad 2 godz. Spływ przebiegał korytem rzecznym przez górskie bystrza Dunajca. Widoki pienińskich szczytów, zakola, roślinność, wzniesienia oraz piękny masyw Trzech Koron i Sokolicy zostawiły w nas niezapomniane wrażenia. Po stronie Słowackiej mijaliśmy zabudowania Czerwonego Klasztoru, ciąg pięknych skał wapiennych, Ostrą, Zbójeckie Skały i Lisią Jamę. Mijaliśmy potężne skalne obrywy opadające ze szczytów. Płynąc tratwami nie zawsze wiedzieliśmy czy będziemy skręcać w prawo czy w lewo, bo zakola rzeki nagle skręcały nawet o 180 stopni. Po drodze mijaliśmy wejście do Leśnicy i dalej wśród skał, mijając wyspę Cypel dotarliśmy do Szczawnicy. Tu kończył się nasz rejs, który był naszą piękną przygodą. Tego dnia po obiedzie kolejką krzesełkową wyruszyliśmy na szczyt Małych Pienin Palenicę (722 m n.p.m ). Palenica jest wspaniałym punktem widokowym na Pieniny i Beskid Sądecki, a w dali widać było ośnieżone szczyty Tatr. W Palenicy przy kawie i rozmowach mogliśmy podziwiać piękne krajobrazy gór. W sobotę wybraliśmy się na zakupy do Nowego Targu . Trochę przeszkadzał padający deszcz, mimo to zakupy udały się. Resztę dnia i niedzielę poświęciliśmy na zwiedzanie Szczawnicy: starych willi, Galerii Pijalni Wód gdzie są prezentowane prace lokalnych twórców. Najbardziej wśród nas cieszyły się spacery promenadą nad Grajcarkiem, jazda rowerami wzdłuż Grajcarka i Dunajca, spacery w Parku Górnym i Parku Dolnym. Mogliśmy zobaczyć Dworek Gościnny w Parku Górnym i Kościół Św. Wojciecha z 1923 r z bogatą wewnątrz polichromią, a wokół niego 14 drewnianych kapliczek Drogi Krzyżowej wykonanych przez miejscowego artystę Ryszarda Hamerskiego. Były też lody, kawa, a wieczorem ognisko, tańce i śpiew przy akompaniamencie akordeonu naszego kierowcy Pana Marka. W poniedziałek zwiedzaliśmy Zamek Dunajec z XIV wieku w Niedzicy nad Jeziorem Czorsztyńskim. Następną atrakcją był rejs statkiem spacerowym „Harnaś” po Jeziorze Czorsztyńskim. Jezioro to powstało z zalanych wiosek Czorsztyn, części Niedzicy i wioski Stare Maniowy. Z pokładu statku „ Harnaś” przy muzyce, kawie, czy słodkim co nieco podziwialiśmy Zamek Dunajec, Zaporę Wodną w Niedzicy, Zielone Skałki oraz Pieniński Park Narodowy. Nie myślimy jeszcze o powrocie, ale niestety wtorek, to ostatni dzień naszego pobytu. Dzisiaj Wąwóz Homole i Biała Woda. Do Jaworek udaliśmy się ciuchcią. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy z Jaworek do Wąwozu Homole, którego dno ma 800 m długości i jest popularną trasą turystyczno – spacerową. Większa część wąwozu biegnie wzdłuż potoku Kamionka. W korycie potoku znajdują się olbrzymie głazy, po których spływają kaskady wody. Śpiew ptaków, szum i szemranie płynącego potoku, widok na skały sięgające do 120 m wysokości, przebiegające jaszczurki
i otaczająca roślinność, to coś wspaniałego, to eliksir dla duszy, oka i ucha. W niektórych miejscach nad potokiem były przejścia po kamieniach, drewnianych schodach, mostkach i tak dotarliśmy do Czajkowej Skały, gdzie mogliśmy odpocząć na skalnych blokach zwanych Kamiennymi Księgami. Na Wysoką (1050 m n.p.m.) najwyższy szczyt Pienin nie zdecydowaliśmy się wejść. Obraliśmy kierunek do wyciągu krzesełkowego, a po drodze w bacówce zakupiliśmy owcze sery, oscypki i zjechaliśmy do Jaworek. Tu czekała na nas ciuchcia. To była jedna grupa, która wybrała tę trasę. Druga grupa w tym samym czasie ruszyła do Rezerwatu Biała Woda. 
Rezerwat ten powstał, by chronić pozostałości po łemkowskiej wsi, gdzie stoi cerkiew greckokatolicka z 1798 roku. W Białej Wodzie idąc spacerkiem można było podziwiać ciekawe formacje skalne tzw. przyrodę nieożywioną, niezwykłą florę i faunę oraz skały: Czubatą, Sfinksa, Czerwone Skały, wodospady i miniwodospady. Rezerwat jest bardzo przyjazny dla spacerowiczów starszych i młodych. Środa pożegnanie pięknej Szczawnicy i powrót do jakże pięknych naszych Chęcin. Po drodze dwa postoje, jeden w Łącku, gdzie zakupiliśmy soki, dżemy, miody i słynną śliwowicę. Drugi postój dłuższy na obiad w restauracji Podzamcze Melsztyn. Po obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę. Wczasy w Szczawnicy były bardzo udane, pogoda dopisała, cudownie wypoczęci, zadowoleni, pełni wrażeń, zintegrowani po długiej izolacji pandemicznej, szczęśliwi wróciliśmy do domu. Nasz tak cudowny wypoczynek, niezwykle urozmaicony, ciekawy i bardzo szczegółowo zaplanowany, był dzięki Zosi i Włodkowi Puchałom, którzy włożyli całe swoje serce, swój wysiłek, by wszyscy byli zadowoleni. My zwiedzaliśmy, spacerowaliśmy i bawiliśmy się, ale to oni stworzyli nam takie warunki pobytu, to oni zadbali, by nic nam nie brakowało. Za wszystko bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy. Podziękowania należą się naszemu zaprzyjaźnionemu kierowcy Panu Markowi, który przywiózł nas do Szczawnicy i woził nas na wycieczki, a wieczorami przy ognisku grałna akordeonie. Pani Rezydent Izie z Biura Podróży Prima Tour Kielce dziękujemy za opiekę, pełne zaangażowanie i za poranne skoro świt wyjścia na szlaki górskie. Podróże to jedne z najpiękniejszych rzeczy jakie w naszym wieku mogą się nam przytrafić. Ciekawi świata, pragniemy odwiedzać nieznane miejsca, odkrywać swoje zainteresowania, przebywać z ludźmi i mieć ogromną satysfakcję ze wspomnień, dlatego czekamy na następny wyjazd, pewnie również ciekawy.Wczasy w Szczawnicy, to nie tylko zwiedzanie, wypoczywanie... Tu były natchnienia na tworzenie piosenek o nas w grupie Wandzi, były też natchnienia poetyckie, które mogliśmy wysłuchać np. wiersz o "Pandemii" autorstwa Lucynki. SZCZAWNICA bardzo piękna i romantyczna natchnęła wiele osób do wyrażenia swoich uczuć, przeżyć w wierszach, niestety niektórzy pisali do szuflady, ale może kiedyś ujrzą światło. Pamiętaliśmy o imieninach, urodzinach, rocznicach.... Co odważniejsi na szczytach górskich wyznawali swoim UKOCHANYM miłość. Ostatniego dnia nasza Prezes Zosia uroczyście nagradzała skromnymi upominkami osoby szczególnie aktywne w grupie. Zosia tak poprowadziła wyróżnienia, że wszyscy uczestnicy zasługiwali na nagrody. Było przy tym dużo niespodzianek, radości i śmiechu.

Były też smutne chwile, kiedy wspominaliśmy naszych kolegów i znanego śp. PRZEWODNIKA ANDRZEJA KADŁUBKA, który miał z nami być, ale na krótko przed wyjazdem przegrał walkę z koronawirusem. Na zawsze zostanie w naszej pamięci jako wspaniały przyjaciel,mądry, ciepły, zawsze uśmiechnięty i gotowy bezinteresownie pomagać nam.

Wspomnienia zostawiamy w naszych sercach a życie toczy się dalej, dlatego cieszmy się każdą chwilą

                                                           Tekst i zdjęcia Marta i Stefan Syzdół.