Wyjazd do Polańczyka.

Dzisiaj dzień pełen atrakcji, ciekawy i wyjątkowy. Po śniadaniu udaliśmy się na zabiegi rehabilitacyjne. Następnie przygotowywaliśmy się do wycieczki. Po obiedzie wyjechaliśmy do Polańczyka z panią przewodnik Martą.

Zabraliśmy ze sobą suchy prowiant, bo wycieczka zapowiadała się na dłużej. W Polańczyku zwiedziliśmy sanktuarium „Matki Boskiej Przepięknej Miłości”.

   

 

 

Następnie płynąc statkiem podziwialiśmy przepiękne krajobrazy, piękno Jeziora Solińskiego i wzniesień górskich.

  

  

Podziwialiśmy Połoniny z miejsca widokowego – krajobraz Bieszczad , fascynującą i dziką górską przyrodę.Dzięki ingerencji człowieka u podnóża gór powstało przepiękne i malownicze jezioro Solina, które przyciąga w Bieszczady miłośników górskich wycieczek, fanów żeglarstwa, zwykłych wczasowiczów – urlopowiczów i całe rodziny. Chcąc nie tylko odpoczywać, ale podziwiać te piękne, tajemnicze i niezwykłe tereny, lasy i wzgórza, by wędrować i podziwiać Połoniny. Mogliśmy zachwycać się przepięknymi widokami. Dopełnienia tego cudownego krajobrazu mogliśmy dokonać na platformie widokowej w Polańczyku. Podziwialiśmy Połoniny z miejsca widokowego – krajobraz Bieszczad, fascynującą i dziką górską przyrodę.

  

  

Następnie pan kierowca Władziu zawiózł nas na Zaporę Solińską, pani Marta ciekawie opowiadała jak powstała ta zapora. Budowę rozpoczęto w 1961 roku a zakończono w 1968 zalewając okoliczne wioski.

 

 

W drodze powrotnej zwiedziliśmy zaporę w Myszkowcach, ta jest mniejsza i lżejsza w przeciwieństwie do ciężkiej zapory w Solinie tworzącej sztuczne jezioro. Dzień zakończyliśmy w Lesku, w cukierni. Mogliśmy zjeść pyszne ciasto, napić się kawy i odpocząć przed powrotem do Watry i Gardenii. Uważamy, że dzisiejszy dzień był bardzo ciekawy, pouczający, mimo późnego powrotu wszyscy mieliśmy uśmiechnięte i zadowolone miny.

                                       Marta Syzdół, Teresa Zaczek, Stefan Syzdół notatka. Zdjęcia Stanisław Król.